Tydzień z życia konsultanta
Maciek, konsultant
"Ten tydzień zapowiadał się intensywnie oraz ciekawie. W pierwszej kolejności czekały mnie trzy dni w Kosowie w niewielkim banku należących do dużej grupy finansowej, gdzie celem projektu było wdrożenie grupowego standardu kalkulacji kosztów produktów. W czwartek miałem prowadzić szkolenie dla kadry zarządzającej w centrali grupy w Wiedniu na temat biznesowego wykorzystania tej koncepcji. Co prawda w piątek planowałem pracować w biurze w Warszawie, ale jednocześnie liczyłem się z koniecznością powrotu na ten dzień do Kosowa w razie, gdyby wymagała tego sytuacja na projekcie.
Poniedziałek
W poniedziałek wstałem wcześnie rano, aby zdążyć na samolot. Prisztina przywitała mnie słoneczną pogodą i nową drogą z lotniska do centrum miasta, której nie widziałem tutaj jeszcze 3 tygodnie temu. Na spotkanie z menadżerem projektu po stronie klienta dotarłem punktualnie. Wspólnie zastanawialiśmy się jak rozplanować prace na najbliższy tydzień. Uznaliśmy, że najlepszym sposobem na efektywne wypracowanie skutecznego rozwiązania będzie zorganizowanie serii warsztatów. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami odpowiednich departamentów i rozplanowaliśmy warsztaty. Po spotkaniu opracowałem zadania do realizacji i przygotowałem prezentacje. Do wieczora wszystko było gotowe i jeszcze zostało mi trochę czasu na sport.
Wtorek
Pierwszy warsztat miał odbyć się z przedstawicielami bankowości detalicznej i korporacyjnej. W trakcie intensywnej dyskusji udało nam się wypracować rozwiązanie satysfakcjonujące dla wszystkich. Następny był warsztat z przedstawicielami obszaru informatyki, gdzie potwierdziliśmy techniczne możliwości realizacji ustaleń ze stroną biznesową. Po południu na wewnętrznym spotkaniu grupy projektowej uszczegółowiliśmy ostateczną propozycję, która miała zostać zaprezentowana zarządowi banku kolejnego dnia. Wieczorem koledzy z zespołu projektowego zaprosili mnie na kolację: tradycyjna bałkańska kuchnia zrekompensowała wszystkie trudy tego dnia.
Środa
Obudził mnie śpiew - okazało się, że to głos muezina wzywającego muzułmanów do modlitwy. Choć większość mieszkańców Kosowa to ateiści, na ulicach nadal spotkać można wielu muzułmanów. Rano odbyło się spotkanie z zarządem banku, który jednogłośnie zaakceptował naszą propozycję. Przed wylotem do Wiednia spotkałem się jeszcze z menadżerem projektu po stronie Banku, aby uzgodnić zakres prac do zrealizowania przez zespół projektowy do końca tygodnia. W Wiedniu prosto z lotniska udałem się na spotkanie z kolegą ze studiów, który aktualnie pracuje tu w dużym regionalnym banku. Uzyskane informacje mogą przydać się do kształtowania przyszłej współpracy pomiędzy bankiem a zeb/.
Czwartek
Szkolenia polegały na zaprezentowaniu korzyści i biznesowego wykorzystania koncepcji, którą wdrażamy w Kosowie i innych bankach grupy. Najciekawszą częścią są zawsze case studies: sprawdzają zrozumienie koncepcji wśród uczestników oraz stanowią idealną bazę do dyskusji i wymiany zdań. Szkolenie to też wspaniała okazja, by poznać wiele osób z różnych krajów i zacieśnić z nimi kontakty biznesowe. W przerwach pomiędzy szkoleniami zadzwoniłem do menadżera projektu po stronie klienta w Kosowie, aby zweryfikować status realizowanych prac. Wszystko szło zgodnie z planem, więc bezpośrednio po szkoleniu mogłem wracać do Warszawy – zdążyłem na ostatni samolot.
Piątek
Po takim tygodniu piątek jawił się jako oaza spokoju. Pierwszym punktem dnia była lekcja niemieckiego. Następnie odbyło się cotygodniowe spotkanie zespołu biura warszawskiego – omówienie statusu prowadzonych projektów i innych bieżących spraw. Na ten dzień było również zaplanowane krótkie szkolenie prowadzone przez jednego z kolegów na temat zrealizowanego przez jego zespół projektu. W trakcie tych prezentacji koncentrujemy się głównie na wnioskach płynących dla nas z danego projektu: jakie podejście jest najskuteczniejsze, czego należy unikać. Po spotkaniu zabrałem się do planowania prac w następnych tygodniach – kolejnej podróży do Kosowa oraz zbliżającego się projektu w jednym z największych banków w Polsce. Z biura wyszedłem przed 17:00. I tak zaczął się weekend ..."